Czy aparat na zębach i farbowane włosy to gwóźdź do trumny dla modelki?
Dzień Dobry Pani Marto, mam takie pytanie, a właściwie dwa.
Czy kiedy spełniam wymaganie jeżeli chodzi o wzrost i wymiary, to czy aparat na zębach będzie mi jakoś utrudniał znalezienie agencji?
No i czy farbowane włosy to “gwóźdź do trumny”?
Powyższe pytania, które otrzymałam od jednej z czytelniczek bardzo często pojawiają się w mojej skrzynce. Najczęściej dotyczą one aparatu na zębach. Zatem postanowiłam odpowiedzieć na blogu, aby rozwiać w tej kwestii wszelkie wątpliwości.
Aparat na zębach przeszkadza. Jest tak z trzech podstawowych powodów:
Czy uważasz, że nie możesz?
Jest piękny, niedzielny, słoneczny poranek. Ptaki śpiewają za oknem, czuję zapach świeżo zaparzonej ziołowej herbaty. Udało mi się dzisiaj wstać około godziny 6 rano. Wyobraź sobie, że udaje mi się to od tygodnia. Zrobiłam od rana tyle rzeczy, że nie mogę się nadziwić, a jest dopiero 9:31. Zaliczyłam serię porannych ćwiczeń, zjadłam śniadanie, przygotowałam streszczenie jednej z książek do szkolenia, które właśnie przygotowuję, odpisałam na maile, posprzątałam kuchnię.
Jeszcze dwa tygodnie temu miałam problem ze wstawaniem, mimo iż kładłam się w miarę wcześnie 22:00 – 23:00, nie mogłam rano się pozbierać, pobudka o g. 7: 00. Trochę mnie to przerażało. Zastanawiałam się nawet czy coś mi nie dolega. Nie umiałam sobie z tym poradzić.
Nie mogę zostać modelką
Przez ostatnie półtora miesiąca w ogóle dla Ciebie nie pisałam. W marcu stwierdziłam, że na pewno nie będę miała czasu, ponieważ mieliśmy w agencji bardzo wiele zleceń, chociaż liczyłam, że parę razy coś napiszę. Cały czas było wytłumaczenie, bo codziennie pracowaliśmy do późna, a ostatnie prace zakończyły się 29.03 i przez cały ten okres nie miałam czasu dla siebie, dla przyjaciół, nie mówiąc już o sprawach, którymi zajmuję się dodatkowo, np. blogiem NaWybiegu. Tak minął marzec i nie napisałam żadnego posta, nie spotkałam się z moją najlepszą przyjaciółką i nie pojechałam na trening jeździecki, który przecież sprawia mi tyle radości i satysfakcji. Potem był kwiecień i wtedy czułam, że nie mam na nic siły. Musiałam się zregenerować, bo byłam zupełnie wyczerpana z powodu ogromnej ilości pracy. Wymówki pojawiały się codziennie, byłam albo zbyt zmęczona, albo zbyt zajęta, żeby pisać. A przecież obiecałam sobie, że będe regularnie tu zaglądać i pisać dla Ciebie minimum raz na tydzień. Moje nastawienie niestety nie pozwoliło mi wywiązać się ze zobowiązania, które podjęłam wobec siebie. Nie napisałam nic, aż do dnia dzisiejszego.
Dziś pod wpływem bardzo ważnej dla mnie lektury pojawiło się pytanie: Jak często nasze negatywne nastawienie przeszkadza nam w życiu realizować marzenia, plany czy zobowiązania?
“Wszędzie i zawsze muszę wyglądać świetnie…”
(…) wszędzie i zawsze muszę wyglądać świetnie… czasami mam takie dni, że nie chce mi się wstać z łóżka, nie mówiąc o myciu włosów czy makijażu… tak miałam jako przeciętna dziewczyna… jako modelka nie mam prawa mieć takich dni… więc pozuję, nawet jeśli boli mnie brzuch czy dostałam okres..;/
Czy ktoś wreszcie zacznie zmieniać świat modelingu?
Jakiś czas temu pojawił się w internecie artykuł dotyczący inicjatywy dwóch modelek, które postanowiły założyć Związek Zawodowy. Publikacja pojawiła się na portalu Najwyższy Czas oraz w Dzienniku. Całość można przeczytać tutaj. Poniżej przedstawiam fragmenty artykułu.
“Modelki wszystkich krajów, łączcie się!”, “Socjalizm na wybiegu” – pisze o nich prasa z lekką ironią.
21-letnia Australijka Victoria Keon-Cohen i 26-letnia Bośniaczka Dunja Knezevic założyły właśnie w Londynie pierwszy związek zawodowy modelek. Obie uchodzą za piękne: szczupłe, wysokie brunetki. Obie równie “waleczne”. “Ten przemysł zbyt długo działał tak, jakby prawo go nie dotyczyło. Mamy dość” – powiedziały “Dziennikowi”.
“Modelki są traktowane jak najniższa klasa społeczna i pracują w warunkach, na które nikt inny by się nie zgodził. Nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego czy od nieszczęśliwych wypadków, nie mamy wakacji. Pracujemy po 12, 15 godzin bez przerwy na śniadanie czy lunch.
Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie inicjatywa założycielek. Jednocześnie bardzo się cieszę, że Victoria Keon-Cohen oraz Dunja Knezevic podjęły wyzwanie, pokazując i mówiąc głośno o problemach, z jakimi boryka się wiele młodych dziewcząt, które pracują w modelingu. Pojawiło się jednak kilka obaw związanych z formą, jaką wybrały dziewczyny.
Zanim zostanę przyjęta, agencja oczekuje, że wezmę udział w płatnym kursie dla modelek.
Ostatnio wysłałam zgłoszenie do agencji modelek, która znajduję się niedaleko mojej miejscowości,
po pewnym czasie otrzymałam e-maila, w którym agent pisze, że wstępnie agencja jest zainteresowana współpracą ze mną, ale najpierw zapraszają mnie na warsztaty, które obejmują :
- lekcje poruszania się- naukę makijażu i stylizacji- odpowiedni makijaż i strój na każda okazję- naukę savoir viver’u- profesjonalne portfolio następnie pisze :
” Nie każda z dziewczyn mimo swojej nienagannej figury i urody może zostać modelką, musi mieć w sobie to coś, co przyciąga jak magnes, z tego względu nasz kurs kończy się egzaminem, twoje umiejętności weryfikują styliści, modelki i fotografowie, najlepsi otrzymają kontrakty z naszą agencją oraz poszerzone portfolio..”Koszt kursu: 400 zł
Co powinnam zrobić?
Czy modeling to dobre lekarstwo na brak pewności siebie?
Jakiś czas temu otrzymałam od jednej z moich czytelniczek bardzo ciekawego maila, w którym napisała:
Stwierdzenia: “Bardzo się denerwuje,gdy ktoś mówi mi o moich słabościach i krytykuje mój wygląd” i “Jestem troche niesmiałą osobą” są mi bardzo bliskie, aczkolwiek myślę, że przy takim doświadczeniu jakim jest modeling, poczułabym się bardziej pewna siebie, gdyż czuję się mniej skrępowana przy nieznajomych mi osobach.
W swojej wiadomości zasugerowała, że modeling może być dobrą receptą na brak pewności siebie. Warto dokładnie przyjrzeć się temu problemowi.
Jako modelka jesteś wystawiona na ocenę i krytykę osób z branży. Na pewno będziesz się w związku z tym spotykać z uwagami, które będą Ciebie podnosić na duchu, jak również z takimi, które bardzo popsują Tobie humor (jeśli masz zwyczaj przejmowania się tym, co mówią o Tobie inni). Niejednokrotnie spotykałam się z modelkami, które narzekały na klientów, czy przedstawicieli agencji, którzy nie byli zbyt delikatni podczas wstępnych rozmów. Zdarzały się uwagi typu: “Wyglądasz w rzeczywistości gorzej niż na zdjęciach”, “Masz masywne uda”, “Jesteś za gruba”, “Masz zbyt duży nos”. Tego typu uwagi, w zależności od odporności psychicznej modelki, mogą wpłynąć na nią zarówno wzmacniająco, jak i zniechęcić ją i wpędzić w jeszcze większe kompleksy, niż miała przed podjęciem pracy modelki. Czasami nawet powoduje to, że pojawiają się szalone pomysły, aby wykonać operację plastyczną lub zainwestować w bardzo kosztowne zabiegi, którze miałyby usunąć “defekt” zauważony przez klienta lub agencję. Niestety w modelingu osoby, które liczą się z uczuciami modelki są w mniejszości. Dlatego właśnie nie traktowałabym modelingu jako lekarstwa na brak pewności siebie.
Boję się wysłać zgłoszenie do agencji, aby nie zostać oszukaną.
Dostaje od Was bardzo wiele ciekawych maili z pytaniami. Ostatnio bardzo zainteresował mnie jeden z nich:
Boję się wysłać zgłoszenie do agencji, aby nie zostać oszukaną.
Przyznam, że zupełnie zaskoczyła mnie ta wiadomość i początkowo nie wiedziałam na czym dokładnie polega problem i co powinnam odpisać. Przemyślałam jednak sprawę i postanowiłam umieścić moją odpowiedź również na blogu, ponieważ prawdopodobnie więcej młodych dziewcząt ma podobne obawy.
Moi rodzice nie chcą się zgodzić, abym została modelką, a nie ukończyłam jeszcze 18 lat. Co mam robić?
Moi rodzice nie chcą się zgodzić, abym została modelką, a nie ukończyłam jeszcze 18 lat. Co mam robić?



1 comment